2017 


Wiślana Trasa Rowerowa była ostatnim długodystansowym testem przed MRDP. Sprawdzeniu podlegała torba boczna, zwana potocznie ,,nerką'', którą zamierzam zabrać dookoła Polski. Kierunek jazdy był nieprzypadkowy, bo jazda wzdłuż Wisły w Roku Wisły jakoś sama się narzucała. Na momentami trudnej trasie towarzyszyła mi śmietanka elbląskiej sceny maratonowej i ogólnie było bardzo wesoło :-)

 

WTR

 

Sprawdzenie zachodniej trasy Maratonu Rowerowego Dookoła Polski (MRDP) dopełniło kilkuletnie przygotowania logistyczne do tej imprezy, która zaczyna się już 19 sierpnia. Po trasach na północy, wschodzie i południu nadszedł czas na zachód z jego sławnymi brukami województwa lubuskiego. Majówkową jazdę urozmaiciła wielogodzinna mżawka, co sprawiło, że były one jeszcze śliskie. W sierpniu będzie mimo to jeszcze trudniej ...

 

Jeden z brukowanych odcinków w Lubuskiem

 

Żelazowa Wola była celem pierwszego w tym roku maratonu. Nazwa miejscowości jest bardzo adekwatna do skali wyzwań czekających na tegorocznych trasach. Na trasie poza kontaktem z muzyką Chopina podczas oglądania parku, miałem okazję poznać Elizę z Warszawy, liderkę bloga rowerowego Bikestats z roku 2016. 

 

Chopin 1

 

2016



Szlak GreenVelo zamierzałem pokonać jednorazowo na odcinku Pieniężno-Białystok. Koledzy jednak woleli wracać do domu z Białegostoku. Tak też zrobiliśmy, chociaż z powodu trudności terenowych na szlaku przed końcem weekendu dojechaliśmy tylko do
Lidzbarka Warmińskiego. Cóż, ten odcinek nie jest dla każdego rowerzysty i nie dla każdego roweru :-)

 

GV trójstyk 

1050 rocznica Chrztu Polski była dobrym pretekstem aby odwiedzić Gniezno, które znałem dotychczas z perspektywy peronu PKP. Pierwsza stolica Polski z bezcenną katedrą wywarła na mnie i towarzyszącym mi Robercie bardzo duże i dobre wrażenie. 

GNIEZNO 1 

Pierwsza długodystansowa jazda w 2016 roku prowadziła do mazurskiej wsi o nazwie Rapa, gdzie stoi piramida rodu von Fahrenheidów. Wielokrotnie bywalem w jej okolicach, ale nie było mi dane zobaczyć jej na własne oczy. W tej zimowej z nazwy wycieczce towarzyszył mi niezawodny Robert.

piramida

 

2015


Urlopowa jazda w roku 2015 zakładała udział w maratonie GÓRY MRDP prowadzącym śladem pełnego Maratonu Rowerowego Dookoła Polski, który odbędzie się  już w roku 2017.  Pojechałem, przejechałem w czasie poniżej 4 dób (etap I i etap IIuzyskując tym samym kwalifikację do startu w MRDP 2017 i zwyciężyłem (samego siebie rzecz jasna), bo każdy kto ukończył ten morderczy dystans jest zwycięzcą :-). Wspaniałe towarzystwo, wspaniałe góry, piękna impreza! Dzięki Danielu za wspaniałą trasę. 

lapszanka1

Narew Tour to maraton u którego podstaw była chęć obejrzenia ... Łomży. Skończyło się zwiedzaniem Białegostoku w nocy, odwiedzinami w Biebrzańskim Parku Narodowym i przejazdem doliną Narwi. Łomża na szczęście też była :-). Jechałem w towarzystwie doskonałych bikerów i był to bardzo sympatyczny wakacyjny wyjazd. lomza 

Pierwsza z wakacyjnych dłuższych jazd A.D. 2015 zakładała udział w maratonie PIERŚCIEŃ TYSIĄCA JEZIOR. Jak już się zapisałem i zapłaciłem, to i pojechałem chociaż afrykańskie upały nie sprzyjały turystycznej jeździe. Tą drobną uciążliwość w pełni zrekompensowała wspaniała trasa z mnóstwem zabytków, ciekawych miejsc, pięknych jezior i widoków. 

p1000j

Drugi z tegorocznych maratonów także prowadził po moście który widzicie poniżej. Tym razem jednak to  nie on był głównym celem Solanka Maratonua uzdrowiska słynące z bogatych źródeł solankowych. Inowrocław i Ciechocinek odwiedziła ekipa elbląskich bikerów, a bohaterem jazdy był Sławek dla którego dystans 440 km okazał się nowym rekordem długości jazdy non-stop na rowerze.  

solankaPierwsza długodystansowa jazda w roku 2015 to zimowa wyrypa wraz z Krzysztofem do Koronowa gdzie zabytkowy most kolei wąskotorowej przerobiono na most pieszo-rowerowy w ciągu drogi dla rowerów Bydgoszcz-Koronowo. Samą drogę aura nam zasypała i oblodziła, ale nie dała rady powstrzymać nas przed obejrzeniem bardzo ładnego mostu. 

koronowo

 

2014

Ostatnia jazda na ,,długim'' dystansie w roku 2014 to efekt spontanicznie wysłanego maila ze zgłoszeniem do konkursu. Trafiło się jak ślepej kurze ziarno i należało popełnić jazdę do Józefowa pod WarszawąMróz i przeciwny wiatr był przeszkodą, ale tylko trochę :-). A tak naprawdę była to jedna z najtrudniejszych jazd w historii mojego rowerowania. 

 warszawa

Urlopowe pedałowanie na trasie BB TOUR 2014 to szybka, znacznie szybsza niż w 2010 roku  jazda w poprzek Polski i możliwość sprawdzenia się na lekko zmodyfikowanej trasie. Było fajnie i nadspodziewanie łatwo, a okazały medal będzie miłą pamiątką. 

bbtour 

Mało okrągła, ale szczęśliwa (trzy siódemki) 777 rocznica założenia Elbląga była pretekstem do wykonania maratonowej jazdy o takiej właśnie długości.  Maraton 777 stał się okazją do poprawienia rekordów życiowych dla kilku elbląskich bikerów i do spędzenia weekendu w siodełku. 

777 

Pierwsza jazda długodystansowa sezonu 2014 to wycieczka do Wrocławia. Spotkanie z oficerami rowerowymi z całej Polski było dobrym pretekstem :-). Jednak wczesnowiosenny rajd pomimo spokojnej jazdy i ,,przeciętnego'' dystansu okazał się wymagającą przeprawą przez marznącą mgłę, deszcz i grad. 

wroclaw

 
2013

Pod koniec sezonu 2013 popełnilem dość spontaniczną jazdę z Warszawy do Elbląga.  Jechałem na Giancie z sakwami, co pod koniec dystansu dało się odczuć w nogach. Ale zobaczyć Ostrołękę - bezcenne :-).

  

ostroleka

Rok 2013 to sprawdzenie ostatniego odcinka trasy MRDP, czyli okolic Szczecina i całego wybrzeża Bałtyku. To także najgroźniejszy wypadek w  historii mojego rowerowania.

Start w MRDP 2013 którego organizatorem jest znany polski ekstremalista Daniel Śmieja to przejechanie zaledwie 1554 km do Starego Sącza i wycofanie się z trasy wyścigu  z powodu kontuzji.  Mimo wszystko pobiłem swój rekord jazdy non-stop, ale cel był postawiony nieco wyżej :-).  Może spróbuję w 2017 roku?

mapamrdp 

2012

Urlopowa jazda w 2012 roku to samotnie pokonany odcinek DOROHUSK-WAŁBRZYCH (etap I i etap II), czyli sprawdzenie górskiego odcinka trasy maratonu dookoła Polski.  Test wypadł ze wszech miar pozytywnie, zarówno człowiek, jak i jego rower sprawowali się bez zarzutu :-).

138 Rok 2012 to turystyczny wyjazd  w maju do  Świebodzina, dokąd dojechaliśmy w towarzystwie nowego elbląskiego maratończyka Rafiego. Z tej podróży zapamiętałem przyjemną jazdę z wiatrem w plecy i zupełny brak zmęczenia na mecie w Poznaniu. Wrażeniami innego rodzaju był widok pomnika Chrystusa w Świebodzinie, głównym celu naszej jazdy.

WIEBODZIN52

 
2011

W 2011 r. zrobiliśmy z Robertem krótki rekonesans przebiegu trasy MRDP w Polsce północno-wschodniej i sprawdziliśmy jakie niespodzianki kryje trasa. Można powiedzieć, że poza 3,5 km odcinkiem brukowanym wszystko jest w normie :-).  Poza tym wypadem, kontynuowałem odwiedziny u najbliższej rodziny. Tym razem zaproszenie na herbatę przyszło od cioci z  Düsseldorfu, toteż tam się wybrałem. Na trasie towarzyszył mi jak zwykle Robert, chociaż  nie do samego końca.

niemcy
 
2010

Pielgrzymką do Częstochowy przy okazji uzyskaliśmy z prawdziwym elbląskim pogromcą szos Robertem Woźniakiem kwalifikacje do udziału w maratonie BAŁTYK-BIESZCZADY TOUR (cz.I i cz.II) czyli następcy sławnego Imagis Tour. Impreza ta zaprzątała moją uwagę od 2007 roku, ale nie miałem odwagi sam w niej wystartować. Udział kolegi pomógł mi w podjęciu jedynie słusznej decyzji :-).  

Zanim jednak stanęliśmy w tym roku (2010) na starcie jazdy w poprzek Polski należało nieco się przygotować do tego przejazdu. Dlatego też treningowo pojechaliśmy do mojej cioci w  Grudusku na pyszną herbatę :-). Spokojna jazda na dystansie 421 km pozwoliła mi wybrać rower do jazdy na BB Tour.

Kolejny sprawdzian formy i przy okazji odporności na upał nastąpił podczas maratonu VistulaTour  na dystansie 521 km. Nie byłbym sobą, gdybym nie wykorzystał tego wyjazdu turystycznie na obejrzenie centrum Włocławka oraz Płocka z urokliwą starówką. Przejechanie tej trasy w dość ekstremalnych warunkach pogodowych pozwoliło mi ze spokojem czekać na start BB Tour.

Wiedziałem, że tylko awaria sprzętu lub kontuzja mogą mi uniemożliwić pokonanie 1008 km w limicie czasu 72h.  Nic takiego nie nastąpiło i  na mecie w Ustrzykach Górnych mogłem się cieszyć z osiągniętego wyniku (65h 8min) :-).

bbtour2010
 
 
 

2009


Tak oto złapałem bakcyla jazdy maratonowej i w 2009 r. zaplanowałem pielgrzymkę rowerową do Częstochowy. Rzecz dość powszechna, są one organizowane co roku w różnych wersjach: pieszych, biegowych, rowerowych, motocyklowych, samochodowych itd. Moja miała się wyróżniać tym, że pojedziemy tam non-stop w 24 godziny :-). Udało mi się zarazić tą ideą jeszcze kilku bikerów i pojechaliśmy. Dla urozmaicenia i wydłużenia trasy do ,,magicznego'' poziomu pół tysiąca km zahaczyliśmy jeszcze o Licheń.  

CZSTOCHOWA
 
2008

Co się jednak odwlecze to nie uciecze i już rok później przyszedł czas na zmierzenie się z dystansem +400 km. Z ekipą lokalnych wymiataczy pojechaliśmy zdobywać Toruń, co zakończyło się pełnym sukcesem i 425 km na koncie :-). 

Dwa miesiące później stałem już na starcie KLASYKA KŁODZKIEGO. To był już prawdziwy sprawdzian mojej siły i wytrzymałości, zwłaszcza, że pogoda nie rozpieszczała. Zakończył się sukcesem, imprezę ukończyłem, a za napisaną relację otrzymałem nagrodę książkową :-). Dystans może nie wygląda imponująco, ale naprawdę trudno to porównywać z np. 400 km po płaskim i w dobrej pogodzie. Podobnie rzecz się ma z Harpaganami w których  kilka razy miałem przyjemność brać udział. Zwłaszcza  H-38 w Redzie to był niezły maraton, chociaż nic nie przebije elbląskiej edycji H-42 w roku 2011 :-).

stygajny

 

2007

W następnym roku  nadszedł czas maratonu Warmia-Mazury Cross, czyli wycieczki krajoznawczej do Kętrzyna i Świętej Lipki z zaliczeniem jedynej na Mazurach ,,górskiej'' serpentyny na odcinku Jeziorany-Dobre Miasto. Na mecie w Elblągu licznik pokazywał 340 km,  a ja pamiętam ogromny niedosyt i chęć dokręcenia do 400 km jadąc jeszcze do Gdańska :-). Niestety, nie było chętnych ;-).  

wmc

2006


Potem były 3 lata przerwy od maratonów i w 2006 r. pojechaliśmy z Lucjanem Chadajem do Olsztynka.  Celem wycieczki był tamtejszy  skansen budownictwa ludowego.  Wycieczka się udała, a nasze liczniki pokazywały w Elblągu 220 km. 


 

2003

Na kolejną jazdę długodystansową o nazwie Warmia Cross nadszedł czas w 2003 r., kiedy to odwiedziłem kolegę Grzegorza w Olsztynie. Już wtedy miałem skłonności do nieporuszania się najkrótszymi trasami, to i do Olsztyna pojechałem na około :-). Przejechałem 197 km i pamiętam, że wszyscy się pytali czemu nie dokręciłem do 200 km? 

griszczuk olsztyn 
 
1999

Pierwszy mój długi przejazd to etap z Łeby do Elbląga. Był rok 1999, wracałem z kempingu w Łebie i miałem zaplanowane dojechać do Gdańska i tam skorzystać z usług PKP. Ponieważ jednak świeciło piękne, letnie słońce i wiał zachodni wiatr  to poczułem nieodpartą ochotę zrobienia tych skromnych 60 km do samego Elbląga. I tak wyszło 190 km, które przez kilka lat było moim rekordem.