2017 


 

Ostatnią długodystansową jazdą roku 2017 była wycieczka do Mrozów Wielkich pod Ełkiem w ramach akcji zapoczątkowanej przez Roberta, a polegającej na odwiedzeniu wszystkich ulic Księżycowych w Polsce. Nazwa miejscowości wskazuje, że może lepiej byłoby jechać tam zimą, bo droga powrotna do Elbląga była mocnym wyzwaniem :-)

 

Mrozy Wielkie

 

Zupełnie bez historii przebiegła dla mnie tegoroczna edycja MRDP. Szkoda tylko, biorąc pod uwagę nakład sił i środków, że poległem przez dwie głupie szprychy, a raczej godzinę i miejsce w którym radośnie sobie pękły (był środek nocy za Przemyślem). Cóż, szczęście też trzeba mieć na takich imprezach. To co, do trzech razy sztuka w 2021 roku?

 

Rozewie start MRDP spod latarni morskiej

 

 Wiślana Trasa Rowerowa była ostatnim długodystansowym testem przed MRDP. Sprawdzeniu podlegała torba boczna, zwana potocznie ,,nerką'', którą zamierzam zabrać dookoła Polski. Kierunek jazdy był nieprzypadkowy, bo jazda wzdłuż Wisły w Roku Wisły jakoś sama się narzucała. Na momentami trudnej trasie towarzyszyła mi śmietanka elbląskiej sceny maratonowej i ogólnie było bardzo wesoło :-)

 

WTR

 

Sprawdzenie zachodniej trasy Maratonu Rowerowego Dookoła Polski (MRDP) dopełniło kilkuletnie przygotowania logistyczne do tej imprezy, która zaczyna się już 19 sierpnia. Po trasach na północy, wschodzie i południu nadszedł czas na zachód z jego sławnymi brukami województwa lubuskiego. Majówkową jazdę urozmaiciła wielogodzinna mżawka, co sprawiło, że były one jeszcze śliskie. W sierpniu będzie mimo to jeszcze trudniej ...

 

Jeden z brukowanych odcinków w Lubuskiem

 

Żelazowa Wola była celem pierwszego w tym roku maratonu. Nazwa miejscowości jest bardzo adekwatna do skali wyzwań czekających na tegorocznych trasach. Na trasie poza kontaktem z muzyką Chopina podczas oglądania parku, miałem okazję poznać Elizę z Warszawy, liderkę bloga rowerowego Bikestats z roku 2016. 

 

Chopin 1

 

2016



Szlak GreenVelo zamierzałem pokonać jednorazowo na odcinku Pieniężno-Białystok. Koledzy jednak woleli wracać do domu z Białegostoku. Tak też zrobiliśmy, chociaż z powodu trudności terenowych na szlaku przed końcem weekendu dojechaliśmy tylko do
Lidzbarka Warmińskiego. Cóż, ten odcinek nie jest dla każdego rowerzysty i nie dla każdego roweru :-)

 

GV trójstyk 

1050 rocznica Chrztu Polski była dobrym pretekstem aby odwiedzić Gniezno, które znałem dotychczas z perspektywy peronu PKP. Pierwsza stolica Polski z bezcenną katedrą wywarła na mnie i towarzyszącym mi Robercie bardzo duże i dobre wrażenie. 

GNIEZNO 1 

Pierwsza długodystansowa jazda w 2016 roku prowadziła do mazurskiej wsi o nazwie Rapa, gdzie stoi piramida rodu von Fahrenheidów. Wielokrotnie bywalem w jej okolicach, ale nie było mi dane zobaczyć jej na własne oczy. W tej zimowej z nazwy wycieczce towarzyszył mi niezawodny Robert.

piramida

 

2015


Urlopowa jazda w roku 2015 zakładała udział w maratonie GÓRY MRDP prowadzącym śladem pełnego Maratonu Rowerowego Dookoła Polski, który odbędzie się  już w roku 2017.  Pojechałem, przejechałem w czasie poniżej 4 dób (etap I i etap IIuzyskując tym samym kwalifikację do startu w MRDP 2017 i zwyciężyłem (samego siebie rzecz jasna), bo każdy kto ukończył ten morderczy dystans jest zwycięzcą :-). Wspaniałe towarzystwo, wspaniałe góry, piękna impreza! Dzięki Danielu za wspaniałą trasę. 

lapszanka1

Narew Tour to maraton u którego podstaw była chęć obejrzenia ... Łomży. Skończyło się zwiedzaniem Białegostoku w nocy, odwiedzinami w Biebrzańskim Parku Narodowym i przejazdem doliną Narwi. Łomża na szczęście też była :-). Jechałem w towarzystwie doskonałych bikerów i był to bardzo sympatyczny wakacyjny wyjazd. lomza 

Pierwsza z wakacyjnych dłuższych jazd A.D. 2015 zakładała udział w maratonie PIERŚCIEŃ TYSIĄCA JEZIOR. Jak już się zapisałem i zapłaciłem, to i pojechałem chociaż afrykańskie upały nie sprzyjały turystycznej jeździe. Tą drobną uciążliwość w pełni zrekompensowała wspaniała trasa z mnóstwem zabytków, ciekawych miejsc, pięknych jezior i widoków. 

p1000j

Drugi z tegorocznych maratonów także prowadził po moście który widzicie poniżej. Tym razem jednak to  nie on był głównym celem Solanka Maratonua uzdrowiska słynące z bogatych źródeł solankowych. Inowrocław i Ciechocinek odwiedziła ekipa elbląskich bikerów, a bohaterem jazdy był Sławek dla którego dystans 440 km okazał się nowym rekordem długości jazdy non-stop na rowerze.  

solankaPierwsza długodystansowa jazda w roku 2015 to zimowa wyrypa wraz z Krzysztofem do Koronowa gdzie zabytkowy most kolei wąskotorowej przerobiono na most pieszo-rowerowy w ciągu drogi dla rowerów Bydgoszcz-Koronowo. Samą drogę aura nam zasypała i oblodziła, ale nie dała rady powstrzymać nas przed obejrzeniem bardzo ładnego mostu. 

koronowo

 

2014

Ostatnia jazda na ,,długim'' dystansie w roku 2014 to efekt spontanicznie wysłanego maila ze zgłoszeniem do konkursu. Trafiło się jak ślepej kurze ziarno i należało popełnić jazdę do Józefowa pod WarszawąMróz i przeciwny wiatr był przeszkodą, ale tylko trochę :-). A tak naprawdę była to jedna z najtrudniejszych jazd w historii mojego rowerowania. 

 warszawa

Urlopowe pedałowanie na trasie BB TOUR 2014 to szybka, znacznie szybsza niż w 2010 roku  jazda w poprzek Polski i możliwość sprawdzenia się na lekko zmodyfikowanej trasie. Było fajnie i nadspodziewanie łatwo, a okazały medal będzie miłą pamiątką. 

bbtour 

Mało okrągła, ale szczęśliwa (trzy siódemki) 777 rocznica założenia Elbląga była pretekstem do wykonania maratonowej jazdy o takiej właśnie długości.  Maraton 777 stał się okazją do poprawienia rekordów życiowych dla kilku elbląskich bikerów i do spędzenia weekendu w siodełku. 

777 

Pierwsza jazda długodystansowa sezonu 2014 to wycieczka do Wrocławia. Spotkanie z oficerami rowerowymi z całej Polski było dobrym pretekstem :-). Jednak wczesnowiosenny rajd pomimo spokojnej jazdy i ,,przeciętnego'' dystansu okazał się wymagającą przeprawą przez marznącą mgłę, deszcz i grad. 

wroclaw

 
2013

Pod koniec sezonu 2013 popełnilem dość spontaniczną jazdę z Warszawy do Elbląga.  Jechałem na Giancie z sakwami, co pod koniec dystansu dało się odczuć w nogach. Ale zobaczyć Ostrołękę - bezcenne :-).

  

ostroleka

Rok 2013 to sprawdzenie ostatniego odcinka trasy MRDP, czyli okolic Szczecina i całego wybrzeża Bałtyku. To także najgroźniejszy wypadek w  historii mojego rowerowania.

Start w MRDP 2013 którego organizatorem jest znany polski ekstremalista Daniel Śmieja to przejechanie zaledwie 1554 km do Starego Sącza i wycofanie się z trasy wyścigu  z powodu kontuzji.  Mimo wszystko pobiłem swój rekord jazdy non-stop, ale cel był postawiony nieco wyżej :-).  Może spróbuję w 2017 roku?

mapamrdp 

2012

Urlopowa jazda w 2012 roku to samotnie pokonany odcinek DOROHUSK-WAŁBRZYCH (etap I i etap II), czyli sprawdzenie górskiego odcinka trasy maratonu dookoła Polski.  Test wypadł ze wszech miar pozytywnie, zarówno człowiek, jak i jego rower sprawowali się bez zarzutu :-).

138 Rok 2012 to turystyczny wyjazd  w maju do  Świebodzina, dokąd dojechaliśmy w towarzystwie nowego elbląskiego maratończyka Rafiego. Z tej podróży zapamiętałem przyjemną jazdę z wiatrem w plecy i zupełny brak zmęczenia na mecie w Poznaniu. Wrażeniami innego rodzaju był widok pomnika Chrystusa w Świebodzinie, głównym celu naszej jazdy.

WIEBODZIN52

 
2011

W 2011 r. zrobiliśmy z Robertem krótki rekonesans przebiegu trasy MRDP w Polsce północno-wschodniej i sprawdziliśmy jakie niespodzianki kryje trasa. Można powiedzieć, że poza 3,5 km odcinkiem brukowanym wszystko jest w normie :-).  Poza tym wypadem, kontynuowałem odwiedziny u najbliższej rodziny. Tym razem zaproszenie na herbatę przyszło od cioci z  Düsseldorfu, toteż tam się wybrałem. Na trasie towarzyszył mi jak zwykle Robert, chociaż  nie do samego końca.

niemcy
 
2010

Pielgrzymką do Częstochowy przy okazji uzyskaliśmy z prawdziwym elbląskim pogromcą szos Robertem Woźniakiem kwalifikacje do udziału w maratonie BAŁTYK-BIESZCZADY TOUR (cz.I i cz.II) czyli następcy sławnego Imagis Tour. Impreza ta zaprzątała moją uwagę od 2007 roku, ale nie miałem odwagi sam w niej wystartować. Udział kolegi pomógł mi w podjęciu jedynie słusznej decyzji :-).  

Zanim jednak stanęliśmy w tym roku (2010) na starcie jazdy w poprzek Polski należało nieco się przygotować do tego przejazdu. Dlatego też treningowo pojechaliśmy do mojej cioci w  Grudusku na pyszną herbatę :-). Spokojna jazda na dystansie 421 km pozwoliła mi wybrać rower do jazdy na BB Tour.

Kolejny sprawdzian formy i przy okazji odporności na upał nastąpił podczas maratonu VistulaTour  na dystansie 521 km. Nie byłbym sobą, gdybym nie wykorzystał tego wyjazdu turystycznie na obejrzenie centrum Włocławka oraz Płocka z urokliwą starówką. Przejechanie tej trasy w dość ekstremalnych warunkach pogodowych pozwoliło mi ze spokojem czekać na start BB Tour.

Wiedziałem, że tylko awaria sprzętu lub kontuzja mogą mi uniemożliwić pokonanie 1008 km w limicie czasu 72h.  Nic takiego nie nastąpiło i  na mecie w Ustrzykach Górnych mogłem się cieszyć z osiągniętego wyniku (65h 8min) :-).

bbtour2010
 
 
 

2009


Tak oto złapałem bakcyla jazdy maratonowej i w 2009 r. zaplanowałem pielgrzymkę rowerową do Częstochowy. Rzecz dość powszechna, są one organizowane co roku w różnych wersjach: pieszych, biegowych, rowerowych, motocyklowych, samochodowych itd. Moja miała się wyróżniać tym, że pojedziemy tam non-stop w 24 godziny :-). Udało mi się zarazić tą ideą jeszcze kilku bikerów i pojechaliśmy. Dla urozmaicenia i wydłużenia trasy do ,,magicznego'' poziomu pół tysiąca km zahaczyliśmy jeszcze o Licheń.  

CZSTOCHOWA
 
2008

Co się jednak odwlecze to nie uciecze i już rok później przyszedł czas na zmierzenie się z dystansem +400 km. Z ekipą lokalnych wymiataczy pojechaliśmy zdobywać Toruń, co zakończyło się pełnym sukcesem i 425 km na koncie :-). 

Dwa miesiące później stałem już na starcie KLASYKA KŁODZKIEGO. To był już prawdziwy sprawdzian mojej siły i wytrzymałości, zwłaszcza, że pogoda nie rozpieszczała. Zakończył się sukcesem, imprezę ukończyłem, a za napisaną relację otrzymałem nagrodę książkową :-). Dystans może nie wygląda imponująco, ale naprawdę trudno to porównywać z np. 400 km po płaskim i w dobrej pogodzie. Podobnie rzecz się ma z Harpaganami w których  kilka razy miałem przyjemność brać udział. Zwłaszcza  H-38 w Redzie to był niezły maraton, chociaż nic nie przebije elbląskiej edycji H-42 w roku 2011 :-).

stygajny

 

2007

W następnym roku  nadszedł czas maratonu Warmia-Mazury Cross, czyli wycieczki krajoznawczej do Kętrzyna i Świętej Lipki z zaliczeniem jedynej na Mazurach ,,górskiej'' serpentyny na odcinku Jeziorany-Dobre Miasto. Na mecie w Elblągu licznik pokazywał 340 km,  a ja pamiętam ogromny niedosyt i chęć dokręcenia do 400 km jadąc jeszcze do Gdańska :-). Niestety, nie było chętnych ;-).  

wmc

2006


Potem były 3 lata przerwy od maratonów i w 2006 r. pojechaliśmy z Lucjanem Chadajem do Olsztynka.  Celem wycieczki był tamtejszy  skansen budownictwa ludowego.  Wycieczka się udała, a nasze liczniki pokazywały w Elblągu 220 km. 


 

2003

Na kolejną jazdę długodystansową o nazwie Warmia Cross nadszedł czas w 2003 r., kiedy to odwiedziłem kolegę Grzegorza w Olsztynie. Już wtedy miałem skłonności do nieporuszania się najkrótszymi trasami, to i do Olsztyna pojechałem na około :-). Przejechałem 197 km i pamiętam, że wszyscy się pytali czemu nie dokręciłem do 200 km? 

griszczuk olsztyn 
 
1999

Pierwszy mój długi przejazd to etap z Łeby do Elbląga. Był rok 1999, wracałem z kempingu w Łebie i miałem zaplanowane dojechać do Gdańska i tam skorzystać z usług PKP. Ponieważ jednak świeciło piękne, letnie słońce i wiał zachodni wiatr  to poczułem nieodpartą ochotę zrobienia tych skromnych 60 km do samego Elbląga. I tak wyszło 190 km, które przez kilka lat było moim rekordem.